Magiczne słowo – strefa komfortu

04-09-2024

Magiczne słowo – strefa komfortu

Wyobraź sobie, że chcesz dopłynąć na wyspę, którą widzisz na horyzoncie. Wiesz, że znajdziesz tam skarb, który pozwoli Ci na lepsze życie. Masz nawet łódkę: wystarczy tylko wziąć wiosło i płynąć. Ty jednak się boisz, więc nie robisz nic. Wolisz zostać na brzegu i do końca życia tęsknić za skarbem na wyspie.

🧠 W ten sposób zostajesz w swojej magicznej strefie komfortu. To nic innego, jak bezpieczne miejsce Twoich schematów zachowań, wiedzy i doświadczeń, z którego absolutnie nie chcesz się ruszać. Nie uczysz się niczego nowego i nie odkrywasz nowych możliwości. Tkwisz w miejscu i nie dajesz sobie szansy, by spojrzeć na życie z innej perspektywy. Wybierasz opcje, które znasz – zamiast podjąć wyzwanie i stać się lepszą wersją siebie. Patrzysz na życie przez szybę, bojąc się otworzyć okno.

🧠 Wydaje Ci się, że pozostając w miejscu uchronisz się przed zagrożeniami tego świata. Niestety, taka strategia jest krótkowzroczna i prowadzi donikąd. Trzymanie się utartych ścieżek powoduje w Twoim życiu więcej szkody niż pożytku. Pozostanie w strefie komfortu jest jak czekanie na stacji, z której już dawno odjechał ostatni pociąg. Chcąc dotrzeć do (lepszego) miejsca docelowego, musisz otworzyć się na inne możliwości. Inaczej zostajesz w tyle – zalękniony, wystraszony, bez nadziei na lepsze jutro.

➡ Podejmij wyzwanie, by wygrać więcej

🧠 Wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe, bo niesie ze sobą szereg wyzwań. Wolimy to, co znane – by nie stracić tego, co już mamy. Boimy się podjąć ryzyko, bo nie chcemy znaleźć się w gorszym położeniu. To całkowicie naturalne, że masz w sobie lęki i obawy. Jednak to od Ciebie zależy, czy im ulegniesz, czy wyjdziesz naprzeciw. Tkwienie w znanym sobie środowisku zamyka Cię na nowe doświadczenia. Co więcej – tylko utrwala w Tobie lęki i
obawy, które miałeś na początku. Lepiej więc podjąć walkę, niż stanąć w miejscu.

🚐 Dla mnie taką wewnętrzną walką jest każda okazja do poprowadzenia auta. Do końca nie wiem, czy to zrobię. Biję się z myślami jeszcze przed dotarciem do zaparkowanego auta – prowadzić czy oddać kierownicę partnerowi? Uda mi się czy nie uda? Warto ryzykować? Jakie sytuacje spotkają mnie na drodze? A jeśli coś złego się wydarzy? Czy nie wpadnę w panikę – a jeśli tak, to czy sobie z nią poradzę? W końcu podejmuję wyzwanie – i ostatecznie siadam za kierownicą, zamiast na fotelu pasażera.

➡ Jak poczuć swoją moc sprawczą

🚐 Towarzyszą mi obawy i lęki, czuję w środku bardzo dużą niepewność – ale staram się uspokoić negatywne myśli w głowie. Powtarzam sobie, że wszystko będzie dobrze. Przypominam sobie, że przecież potrafię jeździć – i robię to bardzo dobrze. Wracam pamięcią do wszystkich swoich sukcesów za kółkiem. Przypominam sobie uczucia, które wtedy mi towarzyszyły; jak bardzo byłam z siebie dumna i pewna swoich umiejętności.

Jak poczuć swoją moc sprawczą?

🚐 Towarzyszą mi obawy i lęki, czuję w środku bardzo dużą niepewność – ale staram się uspokoić negatywne myśli w głowie. Powtarzam sobie, że wszystko będzie dobrze. Przypominam sobie, że przecież potrafię jeździć – i robię to bardzo dobrze. Wracam pamięcią do wszystkich swoich sukcesów za kółkiem. Przypominam sobie uczucia, które wtedy mi towarzyszyły; jak bardzo byłam z siebie dumna i pewna swoich umiejętności. Wizualizuję sobie, że bezpiecznie dojeżdżam do celu i jestem dumna, że podjęłam wyzwanie. Powtarzam również ogólne afirmacje i dopiero wtedy odpalam silnik. Poza afirmacją sukcesów bardzo pomagają mi techniki oddechowe. Głęboki wdech nosem przez 4 sekundy, zatrzymanie powietrza w płucach na 4 sekundy, a następnie powolny wydech ustami przez 4 sekundy. Ćwiczenie powtarzam cały czas – również wtedy, gdy jestem już za kółkiem (i szczególnie, gdy zauważam, że zaczynam się stresować). Głęboki wdech nosem pozwala mi uspokoić nerwy i przyspieszone tętno, rozluźni a mięśnie i sprawia, że lepiej myślę. Powolny oddech pozwala mi spokojnie podjąć decyzje za kółkiem, bo nie boję się ataku paniki.

➡ Rozwój – najlepszy prezent, jaki możesz sobie podarować

🚐 Wyzwanie się kończy. Dojeżdżam już do celu i czuję ogromną dumę, że się nie poddałam na starcie. Chce mi się skakać z radości. Moja pewność siebie rośnie, bo właśnie zrobiłam coś na przekór sobie i swoim lękom – wyszłam ze strefy komfortu! Dostrzegam, że podjęcie tego wyzwania było dla mojej psychiki bardzo budujące. Celebruję pozytywne uczucia, które się pojawiają – i chcę odczuwać ich więcej i więcej. Mam nadzieję, że przypomnienie sobie tych uczuć pozwoli mi wyjść ze strefy komfortu przy kolejnej okazji. Paradoksalnie: im więcej razy wychodzisz ze strefy komfortu, tym jest Ci w życiu… łatwiej. Mocniej wierzysz w siebie a Twoje ogólne zadowolenie z życia znacząco rośnie. Uczenie się nowych rzeczy sprawia, że w Twoim mózgu powstają nowe połączenia neuronowe. Podejmowane wyzwania pozwalają Ci elastyczniej podchodzić do zmian, które niesie życie. W końcu zaczynasz wierzyć w swoje możliwości. Wreszcie – poszerzając swoje horyzonty, poszerzasz również swoje możliwości i zwiększasz tolerancję na ryzyko błędu.

➡ Nikt nie przeżyje życia za Ciebie

📢 Pamiętaj: pozostanie w strefie komfortu przekreśliło już niejedną karierę, szansę na nowe pasje czy miłość życia. „Za dwadzieścia lat będziesz bardziej żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Podróżuj, śnij, odkrywaj” (Mark Twain). Jeśli chcesz dogonić pędzący świat, musisz wyjść mu na spotkanie.

Autor – Karolina Krakowiak (https://lnkd.in/eTyC3F5i)